Niepubliczne Zakłady opieki zdrowotnej powstają jak grzyby po deszczu. Zdarza się, że nawet mała miejscowość dysponuje dwoma, trzema placówkami ochrony zdrowia, które prześcigają się w wabieniu pacjentów kolorowymi billboardami, ulotkami dostarczanymi wprost do pocztowej skrzynki, reklamami wykładanymi w zaprzyjaźnionych aptekach. Z elewacji nowowybudowanych lub odnowionych budynków krzyczą migoczące neony: stomatologia, chirurgia jednego dnia, medycyna rodzinna. Tymczasem o refundacje z Narodowego Funduszu Zdrowia na zadowalającym poziomie nie jest tak łatwo. Limity ograniczają liczbę leczonych, a zdobytych dużym nakładem finansowym pacjent ów. Dochodzi do sytuacji, że płacąc składki na ubezpieczenie zdrowotne nie możemy skorzystać z opieki medycznej w pożądanym przez siebie terminie. Obowiązują zapisy na porady (nieraz nawet do lekarza pierwszego kontaktu!). Natomiast lekarz specjalista, o ile nie zobaczy na skierowaniu uwagi Pilne może nas przyjąć nieraz po upływie nawet kilku tygodni. Aż żal dawnych lat…
Copyright @ 2011